Refan #407 Invictus for Men – P. Rabanne

29 maja, 2020

Refan #407 Invictus for Men – P. Rabanne

invictus

Zwycięzca może być tylko jeden.

           Szczyt tej góry jest niewidoczny dla ludzkiego wzroku. Burzowe chmury i gęste mgły strzegą tajemnicy jej szczytu.

    Ukryty dla śmiertelników, mistyczny i niedostępny Olimp to początek drogi herosa – półboga. On, Herakles, nie obawia się niczego. Syn Zeusa, ulubieniec bogów. Z jego postaci bije godność i siła. To bohater, któremu nikt i nic nie jest w stanie się oprzeć. Ani lew, ani hydra nie były w stanie go pokonać. Boski atleta wygrał wszystko, a wieniec laurowy spoczął na jego skroniach. Starożytne trofeum jest jak lustro dla jego doskonałości..

          Stadion rozświetlają tysiące świateł. Bohater olimpiady właśnie skończył swoje zmagania. Ogień olimpijski faluje, powiewają flagi.

Minął czas wysiłku i próby – jest najlepszy.

    Triumfuje, kiedy rozentuzjazmowany tłum niesie go w stronę podium. Adrenalina buzuje, nęci go obietnicą przyszłych zwycięstw. Wpatrzony w blask pucharu, z iskierką radości w oczach, odwraca się i macha dłonią.

Wie doskonale, że możliwości ludzkiego ciała są nieograniczone, i że tylko w jego umyśle jest klucz do zwycięstwa.

        Zapach #407 marki Refan to odpowiednik wody perfumowanej Invictus Paco Rabanne.

  Zapach ten jest obrazem męskiej siły i doskonałości; ożywia fantazje związane z ciałem i muskulaturą, na wzór tych antycznych. Dzisiejsi sportowcy, uwielbiani bogowie stadionów, są przede wszystkim zwykłymi ludźmi.

  To prawdziwi, współczesni bohaterowie, których ludzki wymiar, a szczególnie poczucie humoru, odróżnia od bohaterów z mitycznych opowieści.

       Tak też dzieje się w tych perfumach. Nie posiadają one klasycznej piramidy zapachowej, zderzają się w nich dwie warstwy tej kompozycji – ostra świeżość ożywia i rozbudza, dzięki akordom wprost z nad morza śródziemnego – skórce grejpfruta i morskiej bryzie.

    Ta silna fala zderza się ze ścianą zmysłowości jaśminu i drzewa laurowego – starożytnego symbolu trimfu i zwycięstwa. Męskość i głębię kompozycji podkreśla ciepła ambra, drzewo gwajakowe i mech dębowy. Dwie pozornie różne twarze zapachu splatają się w wyrafinowaną całość.

    Trwałość zapachu jest doskonała, co najmniej 6 godzin.

To sporo, zważywszy że zapach klasyfikowany jest do kategorii tych świeżych i lekkich. Mamy tu świetnie odwzorowanie oryginału – w #407refan utrzymano charakter perfum – wąchając go, czujemy na raz świeżość fal i zmysłowość męskiego ciała.       Dwuwarstwowość tego pachnidła, bardzo ciekawe zjawisko w świecie perfum, jest tu doskonale zachowana i może naprawdę zachwycać. Jego projekcja jest na najwyższym poziomie – od razu wyczujemy go w pomieszczeniu, pozostawia tzw „ogon” ale nie jest to typowy killer – raczej zmysłowa słodycz, dodająca atrakcyjności noszącemu #407.

         Jest na pewno jednym z najlepszych zapachów marki Refan – wart poznania i przetestowania.

Bo który mężczyzna nie chciałby być triumfującym obiektem pożądania?

Anna Lewińska