Refan #145 Elephant Jungle – Kenzo

9 maja, 2020

Refan #145 Elephant Jungle – Kenzo

dzungla

Poranny gwar budzi wszystko dookoła… wstaje świt, słychać za oknem coraz więcej kroków i odglosów dnia. Uśmiecham się do siebie i do promieni, które igrają w okiennych szybach, pośród gałęzi kwitnących mandarynek. Otulam się sari w kolorze złocistego słońca.
– Salaam Namaste!
Indyjski targ zachwyca mieszaniną barw i dźwięków. Wonie kolorowych stosów ostrych przypraw mieszają się ze słodyczą miodu i dojrzałych owoców. I ten jeden, jedyny zapach…
Zamykam oczy. Aromat goździkowych pąków przenosi do tropikalnego lasu, gdzie swój prapoczątek mają orientalne przyprawy i cała Natura. Z całą mocą pulsuje tam zapach kory cynamonowca, kwitnącego ylang – ylang i gardenii. Nagle odgłos trąby rozrywa ciszę. Pojawia się ON – słoń, król puszczy. Dominuje nad wszystkim, jak kardamon który unosi się w powietrzu, przynosząc ukojenie, dostojeństwo i siłę. Las jest pełen barw i dźwięków; ciepła wanilii, która migocze niczym promienie słoneczne w gałęziach. Kolibry i motyle wirują w powietrzu, ryk słonia unosi się w oddali… pradawna puszcza opowiada swe sekrety…

Zapach 145 marki Refan jest odpowiednikiem wody perfumowanej Elephant Jungle by Kenzo. Kreatora, który zasłynął swoim uśmiechem i tworzeniem aromatów związanych z duszą kontynentu azjatyckiego. W zapachu 145 ogromnym plusem jest identyczne odwzorowanie zapachu oryginału. Nie wyczuwam tu żadnej „fałszywej nuty”, występującej w innych odpowiednikach, która zazwyczaj psuje obraz całości. Jeśli chcemy pachnieć orientalnym „słoniem” w bardzo przystępnej cenie, wybór zapachu Refan będzie idealny.

Nuta głowy rozpoczyna się aromatem kwitnącej mandarynki i jej dojrzałych owoców, by przeistoczyć się w symfonię korzennych przypraw z goździkami, kuminem i kardamonem na czele. W sercu tego zapachu pulsuje kora cynamonowca i jest wg mnie zapachem dominującym i przewodnim w całej kompozycji. Cynamonowiec rośnie w sercu puszczy, gdzie żyje On – król kontynentu – słoń indyjski. Zapach przywodzi na myśl siłę i dzikość. W nucie serca są wyczuwalne kwiaty takie jak ylang – ylang (tak charakterystyczne dla półwyspu indyjskiego), słodka gardenia i kwitnąca wanilia. Wśród tych kwiatów migocze słońce niczym bursztyn, który jest bazą zapachu.
Zapach jest dość stały, co oznacza, że nie popłyniemy tu od tropikalnego lasu po brzegi Gangesu. Zapach nie zmienia się, nie ewoluuje z upływającym czasem – bezustannie mieni się w nim puszcza, czuć jej serce bijące milionem barw, dźwięków i światłocieni.

Określiłabym ten zapach jako bardzo zmysłowy. Nie pozostanie niezauważony, a z pewnością wiele osób zapyta, czym pachniemy. Nie pozostawia po sobie „duszącego ogona” jak to bywa czasem z oryginałem – zapach 145 od Refan utrzymując nuty korzenne, jest bardzo subtelny i sensualny. Przepięknie łączy się ze skórą. Świeży, a jednocześnie ciepły i wyrazisty. Na pewno nie okaże się kłopotliwy w tłumie – a z pewnością bedzie bardzo atrakcyjny i intrygujący. Utrzymuje się do 6-7 godzin na skórze, co jest doskonałą trwałoscią. Jest na tyle uniwersalny, że można go używać o każdej porze dnia i pory roku. Każda fanka korzennych przypraw z pewnością się w nim zakocha.

Jest moim pierwszym wyborem wśród perfum marki Refan – ma w sobie „to coś”, co urzeka swoją niezwykłością i zmysłowością.

Anna Lewińska